Siła konsekwencji

09.07.2011

Siła konsekwencji

Dzisiaj kawał dobrej historii nadesłanej przez jednego z naszych aktywnych użytkowników. Zapraszam do lektury. Z góry uprzedzam. Tekst jest dłuuuugi 😉

Wszystko zaczęło się już ładnych kilka lat temu. Zawsze byłem chudy i przeszkadzało mi to. Chciałem przytyć. Z początku, kiedy byłem jeszcze w liceum, jadłem dużo, ale to nic nie dawało. Kiedy to nie przynosiło efektów zacząłem ćwiczyć w domu. Robiłem pompki, próbowałem podciągać się na drążku, używałem leciutkich 1,5-kilowych hantli. Tylko takie miałem w domu. I tak to szło kilka lat. Trenowałem regularnie, potem przestawałem, by znów
wracać do ćwiczeń. Efekty były marne. Nadal byłem chudy, lecz pojawił się zarys mięśni klatki piersiowej i barków. Zapewne od pompek.

Wreszcie w czerwcu ubiegłego roku zawziąłem się uparcie. Odpaliłem internet, zacząłem szukać tutoriali na temat ćwiczeń, czytałem o treningu na masę, diecie i regeneracji. Wówczas nie posiadałem jeszcze sprzętu. Wciąż do dyspozycji miałem jedynie drążek i te lekkie hantelki. Mówię lekkie, bo teraz w treningu, seriami, biorę na jednej hantli około 20 kilogramów.

Po raz pierwszy rozpisałem sobie plan treningowy – 3 dni w tygodniu po dwie grupy mięśniowe. Każda grupa mięśniowa raz w tygodniu. Zacząłem również robić brzuch wg 9-cio poziomowego tutorialu znalezionego w internecie. Dziś wszystkie poziomy trudności mam juz za sobą.

Wracając do mojej historii. Przestałem spożywać alkohol, cukier, pieprz, sól i inne przyprawy. Wyeliminowałem z diety tłuszcze zwierzęce. Zacząłem pić więcej wody i wszedłem na restrykcyjną dietę węglowodanowo-białkową. Spore wyrzeczenie dla młodego, rozrywkowego człowieka. Jednak opłaciło się. Taki regularny, rozplanowany trening w połączeniu z dietą już po około trzech miesiącach dal mi naprawdę konkretne efekty.

To wszystko zaowocowało pomysłem wymiany sprzętu. Jakoś tak wyszło, że skoro zacząłem w domu, to przyzwyczajenie podpowiadało mi, żeby kontynuować to. Nie jeździć na siłownię, ale zostać na swoim. Jeśli nie przyjdzie Mahomet do góry, to góra przyjdzie do niego, tak? Coś w tym rodzaju. To jest łatwiejsze. Oszczędzam sporo czasu na przejazdach, mogę ćwiczyć z samego rana, po przebudzeniu i nawet późnym wieczorem przed snem.

Zajrzałem na Allegro w poszukiwaniu ciekawszych zabawek. Postawiłem na dwa gryfy – prosty i łamany oraz hantle w niezłej cenie. Zamówiłem ten pokaźny arsenał i zacząłem ćwiczyć w jeszcze nowszy, bardziej zaawansowany sposób.

Przypadkiem zobaczyłem na fejsie fotki kumpla ze studiów. Sporo przytyrał na siłowni. Poradził mi, żeby co serie zmniejszać ilość powtórzeń i zwiększać ciężar. Zatem zamówienie okazało się bardzo trafne. Brakowało mi jedynie ławeczki. Tu wykazałem się pomysłowością. Otóż stawiałem obok siebie dwa taborety, do tego dostawiałem dwa krzesła siedzeniami skierowanymi ku sobie, tak że oparcia były od siebie oddalone. Na taborety kładłem koc, a na oparciach opierałem gryf i zakładałem krążki. W takich warunkach trenowałem.

Wracając jednak do głównego wątku. Na sylwestra bawiłem się ze znajomymi na przebieranej imprezie o tematyce „horror”. Ile to minęło od czasu dostawy z Allegro? Ciężary przyszły gdzieś w październiku, czyli na dobrą sprawę 2,5 miesiąca intensywnego treningu miałem za sobą. Widziałem reakcje dziewczyn na imprezie, kiedy zrzuciłem z siebie koszule i zostałem w samym podkoszulku. To były koleżanki, które nigdy wcześniej nie zwracały na mnie uwagi, a teraz z ochota ze mną tańczyły, rzucały żarcikami typu: uwaga, Piotrek się
rozbiera.

Taki to był pierwszy bodziec, który mnie wzmocnił. Dzięki tej reakcji postanowiłem, że warto więcej inwestować w cały ten klimat i zacząłem szukać ławeczki. Udało mi się ją nabyć od wspomnianego wcześniej znajomego. Razem z hantelkami, gryfem prostym, żeliwnymi krążkami. Tym samym mój zestaw rozrósł się.

Jechałem z treningiem na ostro, poniedziałek, środa, piątek. Jednak żaden z moich znajomych, kiedy o tym mówiłem, nie był zbytnio przejęty. Ludzie z tego samego towarzystwa, z którym bawiłem się w sylwestra, zaczęli za moimi plecami podśmiewać się ze mnie. Że taki jestem pakero, że to się szybko skończy, że ćwiczę, a i tak efektów nie widać. Zazdrościli mi determinacji, konsekwencji, realizacji mojego odwiecznego marzenia: chęci
bycia większym.

Wiedziałem, że się podśmiewają, ale mówiłem sobie: to jeszcze zobaczycie. Najgorsze jest, kiedy coś cię kręci, czymś żyjesz, realizujesz się w czymś, co daje ci pewność siebie, zadowolenie, radość, a ludzie i tak oczekują efektów. Wiadomo, że na początku efektu nie będzie. Nieważne czy grasz na instrumencie, biegasz, pływasz. Jesteś zajarany, że to robisz, opowiadasz o tym z pasją, a oni oczekują efektów. Mówisz komuś, że ćwiczysz i
słyszysz: „nie widać”. Pewnie tez podobnie mieliście na początkach z Ruszamy Się. Teraz widać, że aplikacja daje efekty, a ludzie tacy są, chcą widzieć efekty.

Dlatego kiedy trafiłem na waszą aplikację, pomyślałem: „to jest właśnie to!”. Tu można się pochwalić, zaznaczyć, co się zrobiło, a wszystko wśród ludzi, którzy robią to samo i wiedzą, z czym to się je. I że tu nie do końca efekty się liczą, lecz właśnie to, że się ruszasz. Coś robisz. Pasja, determinacja, motywacja, konsekwencja. To wszystko ujmuję w jednym słowie: siła. Między innymi stąd zrodziło się mojemotto: do celu doprowadzi cię siła konsekwencji.

Inny kumpel, też ze studiów biegał. Korzystał z aplikacji z kalendarzem, która motywuje cię do biegania. Spodobało mi się coś takiego, ale to jest tylko dla biegających. Zagadałem do niego, czy nie zna czegoś dla pakujących i on podsunął mi link do Ruszamy Się. Dałem wam kciuka, zacząłem tam wrzucać swoje treningi. Zaproponowałem na waszej tablicy, by dodać możliwość wrzucania treningu siłowego. Zrobiłem to pod siebie. Mieliście tam siłownię, ale ja chciałem, żeby było tam coś więcej. Siłownia domowa to jest właśnie coś więcej. To jest pasja. Zatem Wasza aplikacja była dla mnie drugim bodźcem, dodatkowo motywującym.

Można wierzyć lub nie, ale to naprawdę działa. Każdy element bardzo ostrego treningu wrzucałem na aplikację przez Facebooka. Strasznie mnie to wciągnęło. Doprowadziło to do obgadywania mnie przez moich znajomych. Że niby paker ze mnie.

Tylko jedna osoba z moich znajomych pozostała pod wrażeniem mojego samozaparcia. Wtedy jeszcze narzeczona, a teraz już żona znajomego. Niedawno się pobrali. Na ich zabawie weselnej szepnęła mi do ucha, że wrażenie jest imponujące i chciałaby, aby jej mąż miał takie mięśnie jak ja. Zawsze klikała kciuka przy moich postach odnoszących się do treningu. To ona skomentowała jednego z tych postów o treningu, nazywając mnie Mr Konsekwencja.

Natomiast reszta znajomych? Cóż, zaczęła przekonywać się o sile konsekwencji dopiero po tych siedmiu miesiącach ostrego trenowania, kiedy jakieś efekty widać na zewnątrz. Jednak też nie do końca. Wciąż słyszę z ich strony teksty w stylu: więcej nie przytyjesz, i co ci to daje, nie przechwalaj się, albo „donkiszoteria”. Równają w dól, zamiast równać w górę.

Teraz, kiedy zacząłem nową pracę, mam już mało czasu na sam trening, a co dopiero na zaznaczanie i opisywanie tego wszystkiego na Ruszamy Się. Jednak wciąż mam was na fejsie, obserwuje was. Fakt faktem, aplikacja jest naprawdę trafiona. Polecam ją każdemu, kto potrzebuje motywacji w treningu, w ruchu, w aktywności. Wasza aplikacja poniosła mnie na skrzydłach przez przepaść miedzy sylwestrem a dniem dzisiejszym.

Dziś może nie słyszę zbyt wielu komplementów, bo ludzie z reguły zazdroszczą i czują się gorsi, słabsi. ale widzę jak mnie obcinają ukradkiem. Po tym jak inni dziś do mnie podchodzą, wiem, że w konsekwencji drzemie gigantyczna siła. lecz musisz chcieć coś zrobić, by ja wyzwolić. Od chęci się zaczyna. I tym, którzy chcą właśnie wy, za pośrednictwem Ruszamy Się, pomagacie tę siłę obudzić. To tak jakby dziecku, które chce
nauczyć się chodzić, powiedzieć: spróbuj, to nie jest trudne, chwycę cię za rączki. Gdy się już usamodzielni, samo zacznie biegać. Tak jest właśnie z Ruszamy Się. Tak było ze mną.

Podobne artykuły

Jak jeść zdrowo w święta?

Jak jeść zdrowo w święta?

Święta Wielkanocne, to czas który spędzamy w rodzinnym gronie. Chcemy aby na stole były smaczne i zdrowe potrawy, dlatego wybieramy produkty dobrej jakości. Co zrobić, aby nie tylko po świętach nie mieć uczucia przejedzenia?

Ranking – W tych produktach znajdziesz najwięcej jabłek

14.08.2014

Porady

Ranking – W tych produktach znajdziesz najwięcej jabłek

W związku z akcją społeczną „Jedz jabłka”, jaka pojawiła się w wyniku rosyjskiego embargo nałożonego na polskie owoce, opanowała nas prawdziwa jabłkomania. Aby wspierać polskich producentów jabłek, robiąc zakupy warto sięgać nie tylko po owoce, ale również po inne produkty spożywcze, powstające na bazie jabłek. Sprawdziliśmy, które z popularnych przysmaków mają ich najwięcej w swoim składzie!

Trening na bieżni – kilka prostych rad

13.08.2013

Porady

Trening na bieżni – kilka prostych rad

Bieżnia bywa niedoceniana, a przecież dobrze dobrany trening pozwoli Ci utrzymać formę przez okrągły rok. I to niezależnie od tego czy praży słońce, leje deszcz czy zawiewa śnieg. Jak zwiększyć efektywność takiego treningu? Oto kilka rad.

Ćwiczenia na poprawę sylwetki: w domu czy na siłowni?

Ćwiczenia na poprawę sylwetki: w domu czy na siłowni?

Czytasz ten artykuł? Przecież wiem, że tak. Nie udawaj, że tylko spoglądasz. Zatem skoro już tu jesteś to… świetnie. Wynika z tego, że właśnie zastanawiasz się nad poprawą swojej sylwetki. To bardzo dobrze. Pomogę Ci w tym i przekażę cenne wskazówki, które doprowadzą Cię do wymarzonej rzeźby. No dobra, może nie wymarzonej, ale dzięki kilku […]